Archive for July, 2010

July 30 2010 11 Comments

Jeśli nie iPhone, to co?

Wiadomo, że nastolatka bez komórki -- jak bez ręki. Albo innego witalnego organu. Głowy na przykład. I co roku zdarzają się różne okazje -- imieniny, urodziny, gwiazdka, Dzień Dziecka -- przy których nastolatka będzie próbowała wydębić nową komórkę. Tak dla zasady -- może się uda.
U mnie panuje prosta zasada -- Nastolatka Młodsza otrzymuje telefon “po mamusi”. Gdy kończy się umowa z operatorem zaopatruję się w nowy sprzęt, a Młoda dostaje spadek. Przynajmniej tak było dotychczas.

Ostatnimi czasy jednak, przy przechodzeniu obok witryn różnych salonów, Nastolatka Młodsza zaczęła wygłaszać nieśmiałe komentarze, które od razu spowodowały zapalenie się światełek ostrzegawczych, zwiastujących zakończenie prześwietnej spadkowej tradycji. Sprawy zaczęły zmierzać w bardzo niebezpiecznym kierunku -- w kierunku różowego telefonu. Na taki spadek Młoda liczyć nie może, bo prędzej piekło zamarznie, niż przez zakupię dla siebie różowy telefon (albo różowy aparat fotograficzny -- jak już wyjaśniałam, nie pasuje do Landa) i będę z nim paradować przez 18 miesięcy, zanim Nastolatka będzie mogła ubiegać się o spadek. Zwłaszcza, że nie zdecydowałam się wymienić iPhone’a 3GS na iPhone’a 4, których również w różu nie serwują. Klops.

Trzeba było Młodej wybrać telefon. Tym bardziej, że skumulowało się kilka okazji i jak już wspomniałam, iPhone’a w różu nie podają w standardzie. Dobra, prawda jest taka, że jeszcze nie oszalałam, żeby fundować Nastolatce telefon w abonamencie, a iPhone w PayAsYouGo za 500 funtów to opcja średnia, jeśli nie wyrwana z księżyca. Lans lansem, ale istnieje jeszcze zdrowy rozsądek. U mnie, bo u Młodej to nie bardzo. Ona zamiast rozsądku ma coś w kolorze wściekłej, różowej fuksji (taki kwiatek).

Obeszłyśmy więc wszystkie dostępne salony. Przeczesałyśmy internet w prawo i w lewo. Obejrzałyśmy pierdyliard filmików na YouTube i przeczytałyśmy kolejny pierdyliard specyfikacji. Bo Apple, to ma dwa-trzy modele “czegośtam” i wybór jest prosty. A jak komuś przyjdzie do głowy wypuścić się na dzikie wody innych producentów, to cierpi na własną prośbę.

Przyznam się szczerze, że nie wiedziałam, że takie archaiczne telefony jeszcze są w sprzedaży. I każdy z nich “czegoś nie ma”. Pamiętam głosy oburzonych przeciwników iPhone’a, naśmiewających się z 2MPX kamery, braku 3G i innych cudów w starszych modelach. Haaaalo, ziemia do malkontentów! Najstarszy iPhone to cud techniki w porównaniu z tym, co wypychają teraz na rynek. Różne “tacze” z dostępem do netu przez WEP, 1,3 MPX kamerą, albo co gorsza -- VGA. Za to kolorki mają znakomite i bardzo modne. Kompromis? Jaki kompromis! To nawet nie ugoda -- zwykłe zdzierstwo.

W każdym salonie setki telefonów. Każdy najlepszy z najlepszych. W sumie dla dorosłych 3 marki -- Apple, BlackBerry i Nokia -- jeśli chodzi o jakość adekwatną do ceny. Stopień komplikacji Nokii i Jagódki -- wiadomy. Jakie Apple jest, każdy widzi. A co dla dziecka? “Pardą” -- Nastolatki?

Założenia: ‘tacz’ ma być, fajnisty i kolorowy. Ma mieć minimum rozsądnego internetu, minimum rozsądnego aparatu i minimum rozsądnej muzyki. Jak dla mnie, powinien być kuloodporny, ale Młoda takich zastrzeżeń nie składała. No i w rozsądnej cenie. W ten właśnie sposób, obejrzałyśmy pierdylion telefonów, co zaowocowało wybraniem dwóch modelów: LG ‘cookie’ i LG ‘pop’. ‘Cookie’ odpadł w przedbiegach, pomimo cudnego fioletowego koloru, który nawet mnie skrycie się podobał. Jest zdecydowanie ładniejszy i lepiej leży w ręku niż ‘pop’, ale jego awaryjność przeraża. I tak po bojach i przebojach stanęło na LG ‘pop’. Nie różowym, ale białym. Za to z wymiennymi kolorowymi nakładkami. To właśnie rozumiem przez kompromis.

LG POP

Oczywiście, to co od razu rzuca się w oczy, to podobieństwo ikonek -- wiadomo do czego. Telefonik jest dużo mniejszy od iPhone’a, czułość ekranu -- uhhh! Magiczne słowo -- opornościowy. Cena -- 10x niższa. Podstawowe funkcje posiada, łącznie z GPRS (nie, nie ma 3G, WiFi i AppStore). Kamerka 3MPX, video, odtwarzacz muzyki -- w stylu iPoda. Do tego zabawne, wyciągane na dashboard widgeciki, kilka gierek, notatki -- całkiem rozbudowany. Jakoś nie widzę poważnego dorosłego człowieka z tym telefonem w ręku, ale dla ‘NM’ sprawdzi się znakomicie. Zabaweczka, imitacja, z całkiem przyjemną funkcjonalnością. 3 pulpity -- dashboard z widgetami, Livesquare -- ze spersonifikowanymi (w postaci ludzików) ostatnimi aktywnościami oraz panel szybkiego wybierania, z którego można, po przyciśnięciu odpowiedniej ikonki, zadzwonić, napisać wiadomość lub wysłać maila do konkretnej osoby. Do tego osobna aplikacja do ‘social networking’ -- “Fejsbuka” i IM.

Jednym słowem -- jeśli szukacie telefonu dla nieco starszej latorośli, polecam. W sieci wisi kilka filmików -- ten przekonał Nastolatkę. Nie jest to iPhone, ale … No właśnie.