Wiadomo, że nastolatka bez komórki – jak bez ręki. Albo innego witalnego organu. Głowy na przykład. I co roku zdarzają się różne okazje – imieniny, urodziny, gwiazdka, Dzień Dziecka – przy których nastolatka będzie próbowała wydębić nową komórkę. Tak dla zasady – może się uda.
U mnie panuje prosta zasada – Nastolatka Młodsza otrzymuje telefon “po mamusi”. Gdy kończy się umowa z operatorem zaopatruję się w nowy sprzęt, a Młoda dostaje spadek. Przynajmniej tak było dotychczas.
Ostatnimi czasy jednak, przy przechodzeniu obok witryn różnych salonów, Nastolatka Młodsza zaczęła wygłaszać nieśmiałe komentarze, które od razu spowodowały zapalenie się światełek ostrzegawczych, zwiastujących zakończenie prześwietnej spadkowej tradycji. Sprawy zaczęły zmierzać w bardzo niebezpiecznym kierunku – w kierunku różowego telefonu. Na taki spadek Młoda liczyć nie może, bo prędzej piekło zamarznie, niż przez zakupię dla siebie różowy telefon (albo różowy aparat fotograficzny – jak już wyjaśniałam, nie pasuje do Landa) i będę z nim paradować przez 18 miesięcy, zanim Nastolatka będzie mogła ubiegać się o spadek. Zwłaszcza, że nie zdecydowałam się wymienić iPhone’a 3GS na iPhone’a 4, których również w różu nie serwują. Klops.
Trzeba było Młodej wybrać telefon. Tym bardziej, że skumulowało się kilka okazji i jak już wspomniałam, iPhone’a w różu nie podają w standardzie. Dobra, prawda jest taka, że jeszcze nie oszalałam, żeby fundować Nastolatce telefon w abonamencie, a iPhone w PayAsYouGo za 500 funtów to opcja średnia, jeśli nie wyrwana z księżyca. Lans lansem, ale istnieje jeszcze zdrowy rozsądek. U mnie, bo u Młodej to nie bardzo. Ona zamiast rozsądku ma coś w kolorze wściekłej, różowej fuksji (taki kwiatek).
Obeszłyśmy więc wszystkie dostępne salony. Przeczesałyśmy internet w prawo i w lewo. Obejrzałyśmy pierdyliard filmików na YouTube i przeczytałyśmy kolejny pierdyliard specyfikacji. Bo Apple, to ma dwa-trzy modele “czegośtam” i wybór jest prosty. A jak komuś przyjdzie do głowy wypuścić się na dzikie wody innych producentów, to cierpi na własną prośbę.
Przyznam się szczerze, że nie wiedziałam, że takie archaiczne telefony jeszcze są w sprzedaży. I każdy z nich “czegoś nie ma”. Pamiętam głosy oburzonych przeciwników iPhone’a, naśmiewających się z 2MPX kamery, braku 3G i innych cudów w starszych modelach. Haaaalo, ziemia do malkontentów! Najstarszy iPhone to cud techniki w porównaniu z tym, co wypychają teraz na rynek. Różne “tacze” z dostępem do netu przez WEP, 1,3 MPX kamerą, albo co gorsza – VGA. Za to kolorki mają znakomite i bardzo modne. Kompromis? Jaki kompromis! To nawet nie ugoda – zwykłe zdzierstwo.
W każdym salonie setki telefonów. Każdy najlepszy z najlepszych. W sumie dla dorosłych 3 marki – Apple, BlackBerry i Nokia – jeśli chodzi o jakość adekwatną do ceny. Stopień komplikacji Nokii i Jagódki – wiadomy. Jakie Apple jest, każdy widzi. A co dla dziecka? “Pardą” – Nastolatki?
Założenia: ‘tacz’ ma być, fajnisty i kolorowy. Ma mieć minimum rozsądnego internetu, minimum rozsądnego aparatu i minimum rozsądnej muzyki. Jak dla mnie, powinien być kuloodporny, ale Młoda takich zastrzeżeń nie składała. No i w rozsądnej cenie. W ten właśnie sposób, obejrzałyśmy pierdylion telefonów, co zaowocowało wybraniem dwóch modelów: LG ‘cookie’ i LG ‘pop’. ‘Cookie’ odpadł w przedbiegach, pomimo cudnego fioletowego koloru, który nawet mnie skrycie się podobał. Jest zdecydowanie ładniejszy i lepiej leży w ręku niż ‘pop’, ale jego awaryjność przeraża. I tak po bojach i przebojach stanęło na LG ‘pop’. Nie różowym, ale białym. Za to z wymiennymi kolorowymi nakładkami. To właśnie rozumiem przez kompromis.
Oczywiście, to co od razu rzuca się w oczy, to podobieństwo ikonek – wiadomo do czego. Telefonik jest dużo mniejszy od iPhone’a, czułość ekranu – uhhh! Magiczne słowo – opornościowy. Cena – 10x niższa. Podstawowe funkcje posiada, łącznie z GPRS (nie, nie ma 3G, WiFi i AppStore). Kamerka 3MPX, video, odtwarzacz muzyki – w stylu iPoda. Do tego zabawne, wyciągane na dashboard widgeciki, kilka gierek, notatki – całkiem rozbudowany. Jakoś nie widzę poważnego dorosłego człowieka z tym telefonem w ręku, ale dla ‘NM’ sprawdzi się znakomicie. Zabaweczka, imitacja, z całkiem przyjemną funkcjonalnością. 3 pulpity – dashboard z widgetami, Livesquare – ze spersonifikowanymi (w postaci ludzików) ostatnimi aktywnościami oraz panel szybkiego wybierania, z którego można, po przyciśnięciu odpowiedniej ikonki, zadzwonić, napisać wiadomość lub wysłać maila do konkretnej osoby. Do tego osobna aplikacja do ‘social networking’ – “Fejsbuka” i IM.
Jednym słowem – jeśli szukacie telefonu dla nieco starszej latorośli, polecam. W sieci wisi kilka filmików – ten przekonał Nastolatkę. Nie jest to iPhone, ale … No właśnie.
Tags: iPhone, LG Pop, telefony, Zwykła ulica











July 30th, 2010 at 7:57 am
“W sumie dla dorosłych 4 marki — Apple, BlackBerry i Nokia.”
Czegoś brakło ;)
July 30th, 2010 at 11:17 am
;-) Tak, pamiętam, że miałam na myśli jeszcze coś, ale nie mogę sobie przypomnieć, co to było… to chyba zmienię na 3 ;-)
BTW, moderacja komentarzy jest wyłączona, zapomniałam przestawić po trzeciej czy czwartej instalacji WordPressa. Teraz powinno być OK.
July 31st, 2010 at 2:24 pm
To było chyba SE, ale nie wiem czy to taka prawdziwa marka dla dorosłych :)
July 31st, 2010 at 2:44 pm
Też nie … nie pamiętam, co miałam na myśli. Chyba w przypływie słabości chciałam się zlitować nad którąś marką, a potem mi przeszło ;-) Najwyraźniej, był to głęboko zakamuflowany odruch, skoro nie mogę sobie przypomnieć ;-)
August 2nd, 2010 at 12:55 pm
halo halo a gdzie miejsce dla jakiegos androida?? SE xperia mini wydaje sie w sam raz dla nastolatkow ,Samsung Wave jest dosc przyzwoity z ichniejszym systemem bada.HTC Legend ale nie wiem w jakim jest przedziale cenowym.
August 2nd, 2010 at 1:05 pm
@Pitmac: Nastolatka Młodsza oznacza przedział po ukończeniu 10 lat, nie przed ukończeniem 19 ;-)))) Wspomniane przez Ciebie telefony znajdują się w przedziale od 180 do ponad 300 funtów w PayAsYouGo, więc jakbym chciała fundować Młodej taki sprzęt, to pewnie kupiłabym jej iPhone’a ;-) Nastolatki Młodsze charakteryzują się głównie niefrasobliwością i jak włażą na drzewa to im telefony wypadają z kieszeni i wyglądają jakby je ktoś położył pod walcem i kilkakrotnie przejechał. Więc jest to telefon raczej “treningowy” ;-) Za to Młoda ciężko się obraża za nazywanie jej dzieckiem, więc … powstało określenie Nastolatka Młodsza. Młodsze naście ;-)
August 2nd, 2010 at 1:45 pm
[...] This post was mentioned on Twitter by Moridin, sabatinka. sabatinka said: RT @moridin_: Warto przeczytać: Jeśli nie iPhone, to co? http://is.gd/dYcPr [...]
August 2nd, 2010 at 2:16 pm
Dotykowe telefony na każdą kieszeń…
Wygodą z korzystania dotykowca nic nie przebije. Oczywiście o ile jest to telefon wyposażony w ekran, którego nie musimy naciskać z całej siły i ultraprecyzyjnie (opornościowy), a taki, w którym delikatnie muśnięcie w zupełności wystarczy (pojemnościow…
August 2nd, 2010 at 2:16 pm
A HTC nie jest przypadkiem tą czwartą marką dla dorosłych? ;) Mają parę fajnych modeli z Androidem, a i kiedyś dobre komórki (do czasu aż ludzie poznali iPhone’a z pojemnościówką ;)) z WM robili.
August 2nd, 2010 at 2:24 pm
Tak czy inaczej, młode jest zadowolone. Nie narzeka, nakazała zakupić różowy pokrowiec i używa do niego patyczka od Nintendo ;-) A i jeszcze ustawiła sobie tapetkę z misiem “Me to You” i marudzi coś o smyczy kolorowej ;-)
@PiotrS – to nawet prawdopodobne. Ale HTC ma w sobie coś topornego. Jeden model mi się podobał, nie pamiętam który, lekko leżał w ręce.
August 2nd, 2010 at 10:36 pm
[...] rzeczą, zaraz po komórce, bez której Nastolatka Młodsza traci głowę, jest komputer. Oczywiście wali w klawisze jak [...]