Przeglądając ostatnio moje archiwa, w ramach pewnego projektu (żeby nie było, że nie mówiłam – jest projekt!;-) miałam okazję przyjrzeć się ponownie moim “makowym stronom”. Tym bardzo starym i bardzo zaprzeszłym. To dopiero sentymentalna podróż. Pierwsza zachowana kopia strony, powstałej w okolicach roku 2002, “Bezsenni” – wyglądała tak:
i była naszpikowana różnymi niespodziankami, które można było odkryć, uważnie przyglądając się obrazkom. Jednym z “jajek” był ten oto obrazek, z tekstem słynnej reklamy “Think Different”:
Zawierała również całkiem rozbudowaną część “Zrób to sam”, z linkami do przydatnych programów i ogólnych porad technicznych – wymiany świetlówek w lapkotach, naprawy zawiasów i innych cudów, o których obecnie nikt by pewnie nie pomyślał.
Następnie powstały strony orbitujące, czyli np. “Polskie Strony Makowe”.
PSM zawierały bazę linków, mającą ułatwić poruszanie się po makowym internecie. Wierzcie lub nie, w tamtych czasach o makowe strony w języku polskim nie było wcale łatwo!
Do kompletu, niedługo później pojawił się “Moof!”, czyli Makowe Historie. Padły, bo nie sposób było namówić macuserstwa do spisania historii własnej przesiadki na maka. Kilka historii jednak tam zawisło.
Za “Moof!” podążyły “MacDzieciaki” – w żarówiastych kolorach. Jak sama nazwa wskazuje – stronka dla dzieci. W tamtych czasach ze świecą można było szukać stron działających na makach i programów edukacyjnych. Powód powstania – na obrazku poniżej:
Oczywiście – powstanie stronki wymusiła Nastolatka Młodsza, w czasach kiedy nie była jeszcze nastolatką, za to młodsza była zdecydowanie ;-)
Strony zyskały całkiem przyjemną popularność, więc doczekały się wspólnego domu, o nazwie : “s@ntee online”. Prawdziwy kombajn:
W 2006 roku licznik stanął. Strona nie była uaktualniana, ruch zamarł.
Gdy powróciłam do makowego, internetowego świata, w roku 2008, po ponad rocznej przerwie, zastałam zupełnie nową rzeczywistość. Makowe strony przestały być potrzebne, więc poszły pod nóż. Na ich miejscu pojawiła się obecna wersja strony – “Ja tylko piszę!” Cały czas pracuję nad odzyskaniem archiwum z ostatnich dwóch lat.
Ktoś z Was jeszcze pamięta te najstarsze wersje strony? Te czarno-białe, lekko nostalgiczne?
Miłej niedzieli Szanownemu Państwu życzę.
Tags: Maki i Maczki, Zwykła ulica


















August 22nd, 2010 at 6:49 pm
No jasne że są tacy co je pamiętają :-)
Internet 8 – 10 lat temu był całkiem inny… mnie “social” ale, paradoksalnie, wtedy właśnie bardziej się ludzi w necie “znało”, ceniło i było się w sieci “po coś”. Teraz bez sieci i telefonu komórkowego w zasadzie się nie istnieje… ot mała, wieczorno-niedzielno-nostalgiczna refleksja.
PartyzANT
August 22nd, 2010 at 7:44 pm
A skąd się wzięło “s@ntee”? ;)
August 22nd, 2010 at 8:15 pm
santee to nazwa szczepu plemienia Dakota. Pisana przez małpę, bo w internecie ;-) Historię ma długą i zawiłą, sięgającą społecznościówki zwanej CB-Radio, w czasach prehistorycznych ;-)
August 22nd, 2010 at 8:26 pm
Hmm…Dwa razy dodałem komentarz napisany w Safari i dwa razy nic. Albo to Safari albo filtr przeciwspamowy…
Nic, jeszcze raz, tym razem Chrome:
Uwielbiałem tamtą czarnobiałą stronę. Była jedną z najbardziej klimatycznych stron makowych w PL tamtego czasu. I byłaby taka do dziś.
August 22nd, 2010 at 8:54 pm
Pewnie, że pamiętam! :-)
To były miłe czasy… szczerze najlepiej wspominam Twoje te właśnie czarno-białe strony. Miały swój styl.
Po za internetem gdzieś tam koło 2004/5 roku (chyba, albo i prędzej) wychodziła gazetka mac.mag – pamiętasz? Coś bardzo makowego, własnego, polskiego… fajniejszy niż polska edycja Macworld. Gazety makowe to był jeszcze większy rarytas (w tych nie tak dawnych przecież czasach) niż polskie strony internetowe.
August 22nd, 2010 at 10:11 pm
Dlaczego nie moge napisac komentarza? :(
August 22nd, 2010 at 10:41 pm
tu tu tu jesteśĶy, pamiętamy, pamiętamy…
Zawierała również całkiem rozbudowaną część “Zrób to sam”, z linkami do przydatnych programów i ogólnych porad technicznych – wymiany świetlówek w lapkotach, naprawy zawiasów i innych cudów, o których obecnie nikt by pewnie nie pomyślał.
Wczoraj lutowałem zasilacz o PISMO, jutro Myapple ma dłubać przy podświetlaniu w Tytanicu 1GHz więc nie do końca z tym co by nie pomyśleli nawet…
Wiela z tego co stworzyłaś odegrało sporą rolę w moim i nie tylko moim komputrowym życiu… przecież człowiek ciągle zapominał kombinacje klawiszy do czyszcznie pramu, startu bez rozszerzeń i inszych bzdur, a tu wszystko było pod ręką…
August 23rd, 2010 at 12:29 am
@partyzANT nostalgicznie- ale czasy były fajne, z iChatem zamiast Fejsbuka i mapkami macuserow w okolicy. Wiecej spontanicznosci … Eh! Bo się porozklejam na rogach;)
August 23rd, 2010 at 12:34 am
@QDS one były takie czarno-białe przez “Druga Stronę” Kuby Tatarkiewicza;) która wisiała wtedy jeszcze na stronach SAD;)
Pamietam macmaga, szkoda, ze wychodził tak tak krótko:/
August 23rd, 2010 at 12:39 am
@jsg EJ! Dinozaury się nie liczą;) wtedy grzebalo sie w kompach jak trzeba, dociskalo odpadajace karty grafiki i dzialalo;) Teraz jak coś pada to serwis albo śmietnik. W nowe nie ma gdzie srubokręta wsadzić;)
Fajnie, ze się komuś te strony przydawaly. Tak mało ich było. Potem w ciagu roku wszystko wystrzelilo do przodu, i o;) już się nie tezeba trudzic szukając czegoś po polsku. I dobrze;)
August 23rd, 2010 at 4:52 pm
Myślę, że nastąpiło to wraz z wejściem na rynek iphone’a.
August 23rd, 2010 at 5:50 pm
Tak, to był główny impuls. Zresztą większość ruchu w tym temacie to iPhone, iPod, iPad i AppStore. Strony takie jak kiedyś nie są już potrzebne. Kiedyś trzeba było wywalczyć, wygrzebać, każdy kawałek softu. Było bardziej skomplikowanie niż teraz ;-)
August 23rd, 2010 at 6:16 pm
Ja nie pamiętam tych czasów. MacBooka używam 1.5 roku, iPhone’a od października, a przygodę zacząłem kupując iPoda Nano 4G trochę ponad 2 lata temu. ;)
August 23rd, 2010 at 6:19 pm
;-) Ale chyba nie żałujesz, nie? ;-) Po fanbojsku można by tak: “Wszystkie drogi prowadzą do Apple” <— i to będzię chyba tytuł następnego wpisu ;-)
August 23rd, 2010 at 6:29 pm
@Ka – filtr antyspamowy :/ Czasem mnie nie puszcza ;-) Wylądować we własnym spamie to średnia przyjemność. Teraz już nie powinno być problemów;-)
Mówisz ta pierwsza? No to mówisz i masz: http://bezsenni.w.interia.pl/
Trochę przeczyszczona jest – strona startowa zniknęła, jest trochę wymieszana z różnymi “zabawowymi” stronkami, ale … no było nie było ;-)
August 23rd, 2010 at 6:43 pm
Nie żałuje :) A powinienem? :D Z Windowsa nic mi nie brakuje.
Szkoda tylko, że mam syndrom czerwonej diodki w MB od roku i nic z tym poza zmiana gniazda nie można zrobić :|
August 23rd, 2010 at 9:12 pm
Dla mnie wniosek jest jeden i znany od zawsze: poczucie czasu jest sprawą subiektywną. Po tej banalnej konstatacji już, już rozpędzały mi się palce na klawiaturze, ale postanowiłem nie powtarzać tego samego, co i ja i tacy jak ja wypisywałi od lat na temat zmian i aktualnej sytuacji, bo mogłbym wyjść na starszego i nudniejszego niż tak naprawdę jestem. Dodam więc tylko, iż z rozczuleniem czytam jak to co poniektórzy Przedmówcy określani są mianem dinozaurów. Jeśli tak, to zanim życie wyszło na ląd i wyrosły mu ogony i łapy były sobie żyjątka wodne, i jako taki trylobit wracam do oceanu swych wspomnień. Zamykam oczy, i znów w marzeniach pracuję na klawiaturze o nie ścierających się literkach…chociaż – moment powrotu do rzeczywistości – deja vu – od czego naklejki na klawiaturę ? i tu – znów wspoomnienia, jak to ćwierć wieku temu nabijaliśmy się dobrodusznie z Braci PeCetowych używających takich naklejek.
Opisywane tu nostalgicznie strony naszej Gospodyni są źródłem wiedzy i dziś i pewno jeszcze długo potrzebnej specyficznym grupom Użytkowników. Tyle, że tacy Użytkownicy należą do silnej mniejszości. Ciekawe byłoby zorientowanie się w częstotliwości odwiedzin na przykład tu:
http://www.os9forever.com/
P.S. Przyjmuję ze zrozumieniem zdanie iż cezurą jest ukazanie się iPhone. Należę do ludzi widzących jako zakończenie pewnego chyba bardzo ważnego etapu rok 2000, a ostatnimi komputerami kontynuującymi pewną filozofię solidności, trwałości, a i innowacyjności (kiedyś – SCSI, potem – FireWire) etc. z której kiedyś słynęło Apple były modele: G3 BW “Yosemity” oraz PBook FireWire “PISMO”. Kolejną granicą i to chyba nie do końca powstałą z racji stricte komputerologicznych było wprowadzenie Mac OS X.
August 24th, 2010 at 7:27 am
Panie Jacku, będzie i o trylobitach ;-)))) Cofamy się w czasie powoli, żeby czytelnicy nie dostali zawrotów głowy od tej przejażdżki ;-) W międzyczasie, w ramach stadiów pośrednich pomiędzy dinozaurami a trylobitami trafimy pewnie jeszcze na Daca, Ciupę i słynnego autora riposty z Bokudenem w roli głównej. I powoli, powoli dojdziemy do stadium trylobitalnego, czyli maka-rewolucjonisty podziemnego ;-)
August 24th, 2010 at 8:35 am
A to się zapowiada interesująco, no i myślę, że byłoby fajnie gdyby się nie spieszyć i ukazywać różne etapy tej podróży w czasie, zanim dojdzie Pani w narracji do tych tam właśnie czasów, kiedy to p. Kuba Tatarkiewicz upgrade’ował swą maszynkę aż do… Maka Plus, czy nawet jeszcze trochę wcześniej, do czasów prof. Krzysztofa Szlifirskiego czy p. Bogdana Jędrzejczyka (potem właściciela SAD’u). Myślę o ośrodkach makowych na długo przed powstaniem autoryzowanego dealera i supportu, bo w Maki wyposażone były: IMiO PW – tamże jeden z pionierów – prof Wiesław Kuźmicz, oraz – Biofizyka UW – tamże prof Bogdan Lesyng. Po drodze na IMiO wstępowało się do SADu przy ul Polnej, i miejsce to kojarzy mi się (już w okresie późniejszym, bo czasów OS 8x i 9x) z rozmowami na temat tzw “przeróbki wrocławskiej”, umożliwiającej lepszą wymianę plików Word pomiędzy PC a Makami.
A po drodze wiele się działo; warto przypomnieć strony i mini giełdę “Fresh fruit for rotten vegetables” Krzyśka Staruszkiewicza. Może i “Puszkę Pandory” Rafała Konopackiego ? No i oczywiście górne a hyrne odgłosy dochodzące z Mac Warsztatów, organizowanych przez Autora powstałej później Opowieści o Bokudenie. Jakoś wówczas powstała seria wierszyków opisujących kilka Postaci, w tym taki kiedyś Pani przesłany (tu wprowadzam niewielkie uładzające zmiany)
Wielu do sukcesu bieży
Jeden bieży gdzie należy
I w tym biegu prosto wpadł
Gdzie jabłkowy rośnie sad
Znanym goniony dopingiem
Zajął się tam marketingiem
Do rozważań to przyczynek:
- z targowiska zrobić rynek ?
Kiedyś robił Mac Warsztaty
Teraz w sadzie liczy straty
Choć się miało zmienić wszystko
Wciąż jest niezłe widowisko
Skąd ten obraz tak ponury:
Sprzedać komp bez klawiatury ?
Bo za keyboard (z myszką razem)
Zapłać osobnym przekazem *)
Czy naprawdę ktoś uwierzy
że to przykład dla młodzieży
Kiedy w poblasku Tytana
rośnie image supermana
Co propaguje spokojnie
Taką sukcesu rękojmię:
“kiedy dochodzi ad rem -
if you can’t beat them – join them”.
*) w pewnym momencie Maki w Polsce były sprzedawane bez klawiatury i myszki, które kupowało się osobno.
No i fajnie, ale właśnie mnie olśniło. Uzmysłowiłem sobie iż możliwa jest analogia do mej własnej specjalności zawodowej, a mam tu na myśli historię złotnictwa. Otóż: o ile mamy nieźle opracowaną historię niektórych ośrodków w wieku XVII czy XVIII, o tyle najmniej wiemy o…okresie tzw. międzywojnia. Wracając do naszych tematów makowych: myślę że czas najwyższy aby opisać historię My Apple i Mac Pluga. Opisać także poszczególne wydarzenia i akcje – np. We Want Apple Poland. Póki Duch Nowomodnych Czasów nie wykasuje licznych świadectw tamtych wydarzeń są one wciąż do przeczytania w polskim internecie. Dla mnie osobiście np. historia MacPluga jest wielce pouczająca, i szczerze ufam, iż warto wyciągnąć z niej wnioski.
August 24th, 2010 at 8:59 am
Ad dendum:
Moim zdaniem należy dosłownie stanąć na głowie i odzyskać tekst Powieści Forumowej Sławomira. Z nieznaych mi powodów moje kilkakrotne prośby pozostały bez echa, a sam Autor odpowiedział mi, że nie posiada tego tekstu. Jest on moim zdaniem bardzo istotnym przyczynkiem do pojmowania/wyczucia atmosfery tych niby niedawnych, a jakże odległych już czasów i ich dla mnie pysznym świadectwem. Do tego jest to, jak pamiętamy, opowieść z kluczem osobowym. Mam zarchiwizowany tylko ostatni odcinek, gdyż poniewczasie wyczułem “Ducha dziejów”.
August 24th, 2010 at 5:45 pm
Niestety webarchive nie skatalogował historii Sławomira i nie sądzę, by TC posiadał kopię tych materiałów:/ Szkoda, bo sama bym raz jeszcze przeczytała owe historie … zwłaszcza, że niezłe miałam w nich teksty ;-) A już szczególnie te, w których zaczynałam od “chłopczyku” ;-)
Co do reszty postulatów – bliżej już niż dalej ;-) Zapewniam ;-)
Wierszyk przytoczony spoczywa grzecznie w archiwum, razem z Bokudenem, tekstami Daca i innymi rzeczami o których już dawno zapomniałam.
August 24th, 2010 at 6:21 pm
[...] się wydukało ‘A’ to trzeba za to ‘b’eknąć. W poprzednim wpisie, przypomniałam historię prześwietnej domeny s@ntee online, w skład której wchodziło wiele [...]