Archive for January, 2011
Tęczowa sprawa
- Ty, to mogłabyś być w zasadzie nieco uprzejmiejsza dla mnie, bo wiesz, jak się firma rozwinie, to może Ci się pojawić jakaś propozycja pracy. Na przykład sekretarką moją możesz zostać. Ciepła posadka, kawusie możesz sobie popijać cały dzień. – zagadnęłam Panienkę BiPi.
Piłat skrzywił się z niesmakiem i zaoponował energicznie:
- No co Ty, ja bym tam jej nie zatrudniał! Jako kumpela, to ona super jest, ale żeby tak do pracy ją brać? – zwiesił głos strzelając w Panienkę BiPi rozbawionym wzrokiem. Panienka BiPi ujęła się pod boki i rzuciła mu mordercze spojrzenie.
- Piłat, a co Ty mi tu Czarny Piar robisz?! – zapytała, nachylając się i niebezpiecznie naruszając jego prywatną strefę. Zastanawiałam się nawet, czy go czymś nie zdzieli, ale akurat nic odpowiedniego nie znajdowało się w zasięgu ręki.
- O nie, nie, nie, BiPi – wtrąciłam – Tak nie można mówić teraz, bo “czarny”, to określenie rasistowskie. Teraz zamiast “czarny” mówi się “tęczowy”. W ramach zakazu dyskryminacji.
- Ty, Piłat! Co Ty mi tu robisz tęczowy Piar?! – powtórzyła Panienka BiPi, niczym nie zrażona.
Piłat parsknął śmiechem. Obrócił się na pięcie i ewakuował w bezpieczne miejsce, w którym nie mogły go dopaść żadne filozoficzne rozważania na temat kolorów. Wiadomo – instynkt samozachowawczy u samców jest wysoko rozwinięty. I dobrze, bo mogłaby się nam przydarzyć kolejna “Sexmisja”.
***
Mówiłam już, że pojechałam w końcu na ten MOT? Nie? Pojechałam! Mam zieloną karteczkę i spokój na następny rok. Potem znów będę się zastanawiała, jak by tu pojechać w ostatniej chwili i marudzić do upadłego, że nie chcę. Ale to dopiero za 12 miesięcy. Na razie mogę sobie spokojnie mykać Maxem (tak, autko ma imię) i śmiać się w nos wszystkim patrolom. Mała rzecz a cieszy!






