Archive for February, 2012
Dlaczego 31.10 powinien zostać eBookiem roku?
Wcale nie trudno “zrobić” eBooka. Naprawdę. Technicznie to bułka z masłem. Sama treść? Zależy co kto lubi. Rzecz gustu, o tym się nie dyskutuje. Wiecie co jest naprawdę trudne? Przecieranie szlaków jest trudne. Zgromadzenie 20 osób w jednym miejscu i namówienie ich do wspólnej pracy jest trudne. A najtrudniejsze z tego wszystkiego jest wypuszczenie efektów w świat. Jest tylko jeden taki eBook, który w 2011, poza samą treścią, przyniósł ze sobą wartość dodaną. I jest nim “31.10 Halloween po polsku”.
Od wielu lat pracuję wirtualnie w różnych grupach. Jeśli kiedykolwiek próbowaliście poprowadzić projekt, w którym uczestniczy kilka-kilkanaście osób, dokładnie wiecie o czym mówię. Na początku jest “hura-optymizm”, potem ludzie odpadają i okazuje się, że pozostaje niewielka garstka osób, które pozostają w projekcie do końca. Zwłaszcza, jeśli cała zabawa nie przynosi fizycznego dochodu.
A w tym przypadku nie chodziło nawet o samą niedochodowość projektu – chodziło o zupełnie nowe doświadczenie.
Bo nasi artyści wcale nie byli przekonani do eBooków! Nawet sobie nie wyobrażacie, ile musiałam się nasłuchać na ten temat! Że eBooki się nie sprzedają, że w Polsce nie ma czytników, że za darmo to nie dobrze, bo psujemy rynek.W końcu – że zrobimy wielką klapę, bo w ilu egzemplarzach się to może rozejść? 100? 200? Podawano przykłady sprzedawalności publikacji elektronicznych, z którymi trudno było dyskutować, bo pochodziły od samych pisarzy – tu “naście:” sztuk, tam niewiele ponad 20. I ja im mówię, że będzie dobrze?
Kiedy z ponad 100 pisarzy, zgromadzonych na wirtualnej, Facebookowej grupie, do projektu zgłosiło się ponad dwudziestu – zimny dreszcz przeszedł mi po plecach. Zgodnie z prawami Internetu i zasadami psychologi społecznej powinniśmy zginąć marną śmiercią. I nagle – zupełnie irracjonalnie – pojawiła się magia, która towarzyszyła Halloween od początku do końca.
Gdybyście widzieli, jak Ci ludzie ze sobą pracowali! Teksty pojawiające się na serwerze były sprawdzane nawzajem, przez kolegów z grupy. Pisarze motywowali się wzajemnie, podrzucali pomysły, poprawiali przecinki – sprawnie, szybko i przyjaźnie, jak dobrze naoliwiona maszyna. Wszystkie elementy publikacji zostały wykonane wewnątrz – bez udziału osób trzecich. Począwszy od korekty i redakcji, na składzie i oprawie graficznej skończywszy. Każdy członek grupy dawał coś od siebie – a w grupie 20 osób umiejętności zawsze będzie sporo. Z sympatią, przyjaźnią i kreatywnie – przyjemnie było popatrzeć na brykających, żartujących i przekomarzających się dorosłych ludzi. Przez trzy miesiące trwała pisarska idylla, aż w końcu przyszedł czas, by 31.10 pokazać światu.
Po cichu zakładałam, że osiągnięcie 1000 pobrań będzie dla “moich” pisarzy wystarczającym dowodem, że warto pisać eBooki. I okazało się, że warto, bo 1000 pobrań rozbiło bank w ciągu 24 godzin! Potem było już tylko lepiej – do końca promocji, czyli w pierwszym tygodniu, rozeszło się 3000 egzemplarzy!
Wspólną pracą osiągnęliśmy szczytny cel.
Po pierwsze – ludzie, którzy nigdy nie widzieli się na oczy potrafili współpracować ze sobą przez 3 miesiące i stworzyć realny produkt.
Po drugie – poruszając się po nieznanych wodach, przecierając ścieżki, osiągnęliśmy spektakularny sukces.
Po trzecie – czytelnicy otrzymali piękną, dopracowaną książkę, która zebrała świetne recenzje i stała się prawdziwym wydrzeniem w świecie pisarskim.
Po czwarte – w związku z olbrzymią popularnością publikacji, byliśmy pierwszą książką w serwisie Virtualo, która ukazała się w formacie mobi, przeznaczonym głównie dla czytników Kindle.
Po piąte – ilość czytników w grupie pisarz znacznie wzrosła – zaopatrzyły się w nie nawet te uparciuchy, które twierdziły, że czytniki są “be!”.
Po szóste – dokonaliśmy prawdziwego przełomu na rynku – od czasu “31.10″ regularnie pojawiają się kolejne antologie, mające na celu promowanie polskiej twórczości na rynku elektronicznym.
Po siódme – z korzyścią dla czytelników, autorzy postanowili udostępniać część swoich publikacji w formie elektronicznej, jako promocję własnej twórczości – wystarczy wskazać Romka Pawlaka, który do eBooków nie był wcześniej przekonany a teraz zadebiutował na rynku elektronicznym kompletem siedmiu opowiadań, które pobrać możecie zupełnie za darmo.
Wymieniać można by długo – nie ma drugiej takiej publikacji, jak 31.10. Zrobiliśmy rzecz wyjątkową, pierwszą i przełomową. Można powiedzieć, że uczestniczyliśmy w powstawaniu historii polskiego rynku publikacji elektronicznych.
I dlatego prosimy Was o głosowanie na Halloween.
Żebyśmy mogli jeszcze skuteczniej przekonywać świat, że można zmienić wszystko i stworzyć piękne rzeczy, jeśli tylko wystarczy chęci i dobrej woli.
Głosujemy tutaj!: http://ebookroku.pl/31-10-halloween-po-polsku-opracowanie-zbiorowe/
Dziękujemy Wam za wasze głosy – każdy z nich liczy się dla nas tak samo! Halloween jest nadal za darmo, w dowolnych formatach, do pobrania w księgarni Virtualo - Zapraszamy!






