Archive for the ‘MJ’ Category
Nadeszła jesień
No i mamy jesień. Przyszła – zimna i mokra, za to kolorowa. Jak to jesień. Aż zachciało się kocyka w kratę, dobrej książki i kubka parującej herbaty. No dobra – kawy, ale herbata brzmi lepiej, w połączeniu z kocem i książką. Bardziej dystyngowanie. Może być też rumianek, z miodem i cytryną. Tak jesiennie, żeby się żadne przeziębienie nie przypałętało.
Czas upływa pod znakiem oczekiwań i żądań Nastolatki Młodszej, która chyba właśnie odkryła w sobie moc. Więc zażądała: pluszaków i ciepłych papci. No to kupiłam:
Ale to oczywiście nie wszystko. Czując w sobie moc, Nastolatka młodsza oświadczyła, że życzy sobie mieć włosy w kolorze blond, dokładnie takie, jak niejaka Luna Lovegood z Harrego Pottera. O litości! Wypracowałyśmy kompromis i na włosy nałożyłyśmy saszetkę tonującą. Saszetka sprawiła, że włosy są podobno bardziej blond. No może troszeczkę, w każdym razie efekt został zaaprobowany. Ciekawe, jak długo jeszcze takie rzeczy będą przechodzić?
I to nadal nie wszystko. Młoda zdecydowała, że będzie się uczyć grać na gitarze. I ja mam tą gitarę zakupić. Byle już, prędziutko. I co? Mam dziecku wychowania muzycznego odmawiać? No to kupiłam i gitarę. Kupiłam i uczę. tylko nie rozumiem, czemu ona się uczy grać, a mnie bolą palce? Hmm?
Dobra wiadomość jest taka, że znowu, jak co roku, wpakowałam do słoików jabłka z cynamonem. Mniam. W zeszłym roku dyskutowaliśmy z Kubą Tatarkiewiczem nad dostępnością porządnych słoików. W tym roku się “zmądrzyłam” i kolekcjonowałam słoiki po kiszonych ogórkach, kapuście i innych wekowanych dobrach. Nie musiałam zatem używać słoików z IKEA. Ot, przemyślność ludzka.
Tak czy inaczej, jesień zaczęła się owocnie, żeby nie powiedzieć – owocowo.
Teraz już tylko czekamy na jesienne niespodzianki, a te nadchodzą wielkimi krokami. I zapewniam, jest na co czekać!








