Posts Tagged ‘historycznie’

January 21 2011 5 Comments

Z czarnym na sofie

Zaszyłam się z czarnym na sofie. Naciągnęłam koc po sam nos. I siedzę. Czarny poleguje cichutko, nie odzywa się, nawet wiatrakami nie powarkuje. Mądra bestia. Normalnie jak zwierzątko. Ani mru-mru.

- Co, mowę Ci nagle odjęło?! – nie wytrzymuję, bo przecież i tak cała zabawa z przeczekiwaniem się była z góry zdana na przegraną.
- Nie, no co ty – odpowiada ostrożnie –  Tak czekam . Zagramy w ptaszki? – pyta z nadzieją.
- Nie chce mi się – odpowiadam -Wszystkie poziomy znam już na pamięć.
- To może poczytamy Fejsbuka? – podrzuca, uchylając lekko klapę. – Albo Twittera?
- Wszyscy już śpią. Chyba, że chcesz sobie niusy z portali za wielką wodą poczytać. Chcesz to czytaj, do czego ja Ci potrzebna jestem? – dorzucam wiedząc, że zachowuję się wrednie. Ale co mi tam.

- Ugryzło Cię coś? – pyta czarny po chwili milczenia.
- Pchła. – odpowiadam – Wielka jak słoń.
- Skąd wzięłaś pchłę wielką jak słoń?
- Z Internetu. Zrobiłam zooma.
- Zooma pchły?
-Nie. Zooma slonia. Na minusie. Pchła była nawet trochę większa, jak z nim skończyłam.
- Odpływasz, wiesz? Jesteś wtedy nieznośna.
- Zawsze jestem nieznośna, jak chce mi się pisać, a nie mogę.
- Jak chce Ci się pisać, to pisz. Klawiatura gotowa.
- Problem w tym, że już nie wiem czy mi się chce. Wcześniej mi się chciało. A teraz mi się bardziej nie chce, niż chce. Ale nadal trochę się chce. I czekam, aż mi przejdzie.
- Dobra, a o czym chciałaś pisać?
- Awantura była u Spajdera. O konkurs. I o prywatność.
- Nie piszesz o awanturach.
- Ale o tej chciałam napisać, bo to głupia sprawa. Ale mi potem przeszło. Bo jak tu tłumaczyć, że przez takie konkursy to i MyApple ma swoje logo i Mac.plug i wiele innych? Ze tak się kiedyś robiło, bo czytelników było 1000, na dodatek wszystkich się znało, większość dopiero zaczynała i traktowała to jako dobrą zabawę albo wpis do portfolio? Ze to było w czasach, kiedy w blogosferze nie było kasy? Nie chce mi się walić kolejnej rozprawki. Przez moment miałam wenę, myślałam, że usiądę i opowiem, jak to było i skąd wzięła się taka idea. A potem przeczytałam komentarze i mi się odechciało. Dokumentnie.
- Ludzie zawsze komentują. Nie przywykłaś jeszcze?
- Przywykłam, ale oni teraz używają takich określeń, że aż się otoczka mielinowa na nerwach zaciska. I dendryty wykrzywiają. Jak zobaczyłam słowo “hejterskie”, to mediator mi skręcił nogę, ledwo się chłopina dotelepał do centralnego nerwu.
- Słowo jak każde inne.
- Guzik tam inne, pozerskie. Bo to modne teraz, jak Cię “hejtują”, znaczy się im bardziej “hejtują”, tym większa z Ciebie szycha. Ty powinieneś to ignorować i mówić, że Ci nie zależy i że Ci, co Cię czytają, to idioci. Wtedy część powie, że jesteś super a część Cie “zhejtuje’. I się kręci.

***
.
- To napisz o czymś innym.
- Kuba Tatarkiewicz przestał pisać.
- Poważnie?! Dlaczego?!
- Powiedział, że nie ma czasu. Szkoda, bo czytałam jego felietony latami. I co mam napisać? Laurkę? Szkoda mi po prostu. Po północy można było sprawdzić i był nowy wpis. Tak systematycznie. Obowiązkowo. Ja tak nie potrafię. Bez Kuby, to już nie to samo. Kuba był zawsze. Ty nie pamiętasz, bo młody jesteś. Na stronach SAD-u był. Po drugiej stronie. SAD pamiętasz? Teraz to się iSource nazywa.
- SAD trochę tak. Drugiej strony nie. Optymistycznego czegoś nie masz?
- Optymistycznego. Taki dzień dzisiaj. Książki kupiłam. Może zamiast pisać, poczytam? Wszystkim wyjdzie na zdrowie.
- Urlop Ci się skończy. Znowu będziesz szukać czasu, żeby się w tyłek podrapać. Masz go teraz trochę, to pisz. Bo czytają.
- No wiem, wiem przecież. Ale mi nie idzie. Sam widzisz. To Twoja klawiatura.
- KLawiatura moja, ale dysk nasz, tak? Tak wybiórczo jakoś. Klawiatura też jest nasza. Klikaj, zanim się rozmyślę!
- Ty się nigdy nie rozmyślasz, najwyżej zasypiasz i coś Ci lata po ekranie. Takie niebieskie.
- O właśnie! Mogłabyś mi w końcu porządny wygaszacz ustawić. Bo za każdym razem lata inny.
- Ustawię, ale nie teraz. Chyba coś sobie po prostu obejrzę. Z płyty.
- To oglądaj. Albo zagraj w ptaszki.
- Nie chcę w ptaszki, mówiłam już.  Swinki mnie denerwują.
- Prawdziwa kapryśna baba z Ciebie!
-A z Ciebie prawdziwy zakuty dysk! Oglądamy, czy będziesz mi przycinał?
- Oglądamy. Tylko mi potem nie mów, że Cię nie motywuję. Ze nie wspieram.
-Doobra. Motywujesz. Wspierasz. Ja nie słucham. A teraz zamykaj klapę i puszczamy film, bo zaraz zrobi się rano. A jutro to ja mam wiele do zrobienia*.

***
*Albo i nie.