Posts Tagged ‘social networking’
Jak nie ogarniam serwisów społecznościowych
Facebook, Twitter, Blip, Buzz, Foursquare, Flaker i w końcu Ping. Globalne sieci społecznościowe.
Nie ogarniam.
Nie, żebym nie miała doświadczenia. Doświadczenia mam nawet aż za wiele – swoją “społecznościową” zabawę zaczynałam od CB-Radia w paśmie’obywatelskim’. To była dobra szkoła reguł i zasad – nie wchodziło się komuś na kanał, nie przerywało rozmowy, jak się chciało coś powiedzieć, to trzeba było najpierw ‘breknąć‘. Jedna osoba mówi, druga słucha – bez tego nie dało się żyć. No i przy okazji świadomość, że słucha cała okolica, więc strasznych bzdur gadać nie wypada.
Potem byl IRC – kanały tematyczne i rozmowy prywatne. Co na kanale to na kanale, co na privie to na privie. Nowa osoba, nowe okienko. Bez dylematów. ICQ czy GG na podobnych zasadach, tyle, że bez kanałów tematycznych. Fora internetowe – to też forma społecznościówki. Kategorie, wątki i tematy. Wszystko mniej lub bardziej uporządkowane. A społecznościówki?
W zasadzie, używam dwóch serwisów. Na więcej nie pozwala mi ilość szarych komórek, albo brak tysiąckrotnej podzielności uwagi. Facebook i Twitter i tak przysparzają mi wystarczająco dużo powodów do przemyśleń. I układają podwaliny pod schizofrenię. Na Blipie ustawiony jest plugin, automatycznie publikujący niusy z bloga. Jakoś nie mogłam się przekoanć.
Na społecznościówki wchodzę z przeglądarki, bo nie znalazłam jeszcze odpowiedniego klienta. Albo po prostu lubię tak. Sama nie wiem. Odpalając Twittera metodycznie zjeżdżam w dół, odpowiadając na twitty, co często skutkuje powiedzeniem ‘Dzień Dobry’ na samym końcu sesji. No ale alternatywnie na to patrząc, ‘Dzień Dobry’ jest wtedy na początku listy, przez co staje się aktualne. Ale sobie wymyśliłam, nie?
Po retwittowaniu wszystkiego co ważne i odpowiedziach na wybrane twitty przestawiam widok na wiadomości skierowane bezpośrednio do mnie, czyli @santee76 i w następnej kolejności odpowiadam na nie, co wprowadza nie w stan rozdwojenia, roztrojenia i generalnego zwielokrotnienia osobowości. Rozpoczyna się dyskusja z kilkoma osobami na raz, w tym samym okienku, a pomiędzy zdaniami pojawiają się twitty osób trzecich. Twitter często ma opóźnienia, więc czasem wcześniejsze wypowiedzi pojawiają się później, późniejsze wcześniej i zaczyna się gra w ‘orientuj się!’.
W drugim oknie mam już wtedy otwartego Facebooka, w którym powtarzam dokładnie tą samą zabawę.
Najpierw przeglądam widok, który serwis uruchamia na początku. Sprawdzam czy jest coś wartego uwagi. Odpowiadam. Następnie przełączam się na widok “Najnowsze” i przeglądam posty po raz kolejny. Wszysko jest OK do czasu, gdy nie zacznie się rozmowa pod którymś z postów. Skaczę od postu do postu, często rozmawiając z tą samą osobą w różnych wątkach, przy okazji śledząc główny feed. A życie w serwisach społecznościowych toczy się wartko. To tu, to tam.
Bardzo często, te same osoby mam dodane we wszystkich serwisach – osoby, strony, przynajmniej razy dwa – tu i tam. Czasem trudno się zdecydować, w którym serwisie odpowiedzieć, kliknąć “Like” lub retwittnąć. A może tu i tam?
Nie znaczy to, że nie lubię społecznościówek. Słabo rozróżniam osoby znane z ‘real life’ i z internetu. W zasadzie, to żadna różnica. Dodaje wszystkich którzy o to poproszą, poza właścicielami ewidentnie spamujących kont. Każdy ma coś ciekawego do powiedzenia – często warto posłuchać. Nie mam za to konta na ‘NK’, czy jak to się teraz nazywa. To przewyższa moje zdolności intelektualne i zabrania mi przynależności również instynkt samozachowawczy.
Ciekawe, jak radzą sobie ze społecznościówkami ludzie, posiadający większą ilość znajomych? Jak Wy radzicie sobie ze społecznościówkami? Jakieś programy ratunkowe?








