Posts Tagged ‘szkoła’

September 02 2010 4 Comments

Falstart

Młoda kazała się obudzić z samego rana, żeby się na pewno nie spóźniła, bo jeszcze ma wstąpić po początkującą koleżankę i zaprowadzić ją na przystanek, na którym zatrzymuje się szkolny autobus. Wcześniej, przez cały weekend, wydawała dyrektywy w zakresie zapasów żywnościowych: jogurty takie i śmakie, owocki nie w tej polewie, tylko w innej, woda o smaku wiśniowym nie pomarańczowym. Przecież do szkoły idzie! Głodna chodzić nie będzie!

Z samego rana wbiła się w wyjściowy mundurek, nadziała białą odprasowaną i krawat, splunęła na buty i sprawdziła czy błyszczące. Spakowała lunch, pardą – śniadanie i kazała sobie zegarek pokazać, czy już czas zabrać tyłek za drzwi.

Mundurek, krawat i biała, odprasowana

Gdy czas właściwy nadszedł, zarzuciła diddla na plecy i udała się po koleżankę Jodi, która to ma dopiero w tym roku zapoznać się z radościami uczęszczania do High School. Przeciąg się zrobił, drzwi trzasnęły i tyle jej było.

Po pięciu minutach, zrobił się kolejny przeciąg. Młoda stanęła w drzwiach, zataczając się ze śmiechu i wycharczała:

- Wiesz co mama? Ja to chyba idę do szkoły dopiero w przyszły WTOREK!

I padła na ziemię, prezentując doskonały wizualnie przykład akronimu ROTFL.

Na jak nie, jak tak?

Nie, żebym  wykazywała się jakąś ignorancją w zakresie kalendarza szkolnego młodej. Przez pół wakacji mówiłam, że ten drugi września to mi jakoś nie pasuje i że ma sprawdzić online. Powiedziała, że sprawdzała, a ja jakoś jej tak na słowo uwierzyłam, czujność rodzicielska musiała wtedy drzemać lub ulegać deszczowej, otępiającej pogodzie. No i masz babo falstart.

Co gorsze, młoda posadziła zadek na fotelu i szpetnie zaklęła pod nosem:

-Damn! Jeszcze pięć dni! Ja tu chyba UMRĘ!

Ona nie jest najwyraźniej normalna. Które normalne dziecko narzeka, że ma jeszcze pięć dni wakacji?! Zakomunikowałam jej swoje wnioski:

- Wiesz co? Ty chyba nie jesteś normalna!

A ta mi na to:

- Mama, w tym domu nikt nie jest normalny!

No żesz Cię!

Co było robić. Rozpakowała lunch, zeżarła jogurta, popchnęła owockami w polewach o różnych smakach, odbezpieczyła wiśniówkę i poszła gadać z innymi nastoletnimi wariatkami online.

Właśnie do drzwi zastukała Jodi. Panienki popatrzyły po sobie i parsknęły śmiechem. Młoda zarzuciła worek na plecy i poszła zrywać śliwki, bo znalazły panny nowe drzewko. Jeżyny jakoś nie przypadają jej do gustu. Jakby naniosła jabłek, to może zrobiłabym w słoikach.

No to pa.