Posts Tagged ‘Twitter’
W Internecie nie zginiesz!
No i ładnie – nie bylo mnie może ze trzy dni w społecznościówkach i od razu zrobił się rwetes. Nawet nie tak, żeby nie było mnie zupełnie, bo i #FF zrobiłam na Twitterze jak należy i fotki jakieś na insta.gram wrzuciłam. Ale Panowie z trzech dni zrobili mi wirtualny miesiąc i jeszcze raban podnieśli.
Nie, żeby to zaraz było jakieś nieprzyjemne. Nieprzyjemnie to by było, gdyby człowiek zniknął i nikt tego nie zauważył. Depresja gotowa. Ale, żeby po trzech dniach?! Kiedyś by posłańca umyślnego na kobyle wysłali i miesiąc (zupełnie nie wirtualny) czekali, aż się w te i we wte dotelepie z oklepanym tyłkiem!
Prawda zaś jest taka, że to po prostu intensywny czas nadszedł. I rzeczywiście odbywa się klepanie, chociaż książki przed świętami nie będzie. Książka potrzebuje czasu, który ostatnio staje się towarem deficytowym ponad wszelką miarę. Bo iMagazine, bo projekty, które niedługo ujrzą światło dzienne (jeden taki nawet bardzo niedługo!), bo sprawy życia codziennego – różnorakie i czas przedświąteczny. Czas, czas, czas. Zawsze chodzi o czas.
A jeszcze chciałoby się usiąść w spokoju, film dobry obejrzeć, książkę poczytać, pójść na spacer. To nie jest zdrowa sytuacja, gdy obowiązki poza zawodowe zaczynają przerastać czasożernością pracę i nie pozwalają na normalny odpoczynek.
W zamian za to – siedzę i klepię, poświęcając wielofunkcyjnie 1/100 procesów mózgowych na opracowywanie świątecznych celebracji i dopasowywanie koloru serwetek do obrusa. I wybieranie dekoracji na choinkę. I prezentów, żeby były trafione. Wszystko w czasie monotonnego stukania w klawisze.
Gorzej, jak zaczynają mnie dopadać refleksje. A jest ich sporo. Pewnie ma to związek z małą ilością światła słonecznego i wczesnymi wieczorami. Czas zimowy to jakaś zgroza. Już wolałabym, żeby rano było dłużej ciemno, a tą godzinę więcej światła mieć po południu. No chyba, że żyłabym w absolutnej, naturalnej harmonii, gdzieś w kamiennym domku na brzegu lasu i wieczory spędzała przed kominkiem, z kocem w kratę, kubkiem herbaty i dobrą książką. Ale to jeszcze nie teraz.
Na razie stukamy, stukamy i stukamy. Nowy iMagazine jest już w składzie, więc możecie się go spodziewać na dniach. Wydanie świąteczne, więc pełne prezentów, porad i wszystkiego tego, czego można się spodziewać w magazynie pod choinkę. Będzie smacznie.
Niedługo pojawią się też w sieci nowe strony, miejmy nadzieję przydatne dla macuserskiej społeczności. Będzie poradnikowo, marketingowo, PR-owo. Będzie dzielenie i łączenie. Nowe i stare twarze, odświeżone interfejsy, odkurzone pomysły. No i oczywiście mam/y nadzieję, że będzie się podobało.
Następnym razem, gdy stęsknicie się za moim społecznościowym gadaniem, wyślijcie mi umyślnego na kobyle. To takie, jakby to rzec, tradycyjne. Swojskie. A i jeszcze jedno – nie podoba mi się nowy sposób wyświetlania profilu na Facebooku. Wiejski jest.







